Jakoś dzisiaj nie podobał mi się pomysł terenu, więc przywitałam chłopaków na starcie i pojechałam sama zrobić pentelkę. Po drodze dwa bażanty, sarna, dwa bociany - jeden w gnieździe a później inny na lampie :) a na sam koniec na drogę wtargnęła mi żaba ;) już płazy łażą po nocy. Deszcz rano, później mżawka, po południu też mokro i mżawka...
Dzień pełen wrażeń...najpierw Rowerowe Wagary :) zakończone ogniskiem w Bażantarni.
A potem była wyprawa do Lichnowy, aby na trasie spotkać polskiego Foresta Gampa,bo chyba już tak będziemy Andrzeja nazywać. W tym momencie Andrzej Potoczek miał już ponad 400km w nogach, biegał od środy. Jest to jego akcja charytatywna - Urodzinowy Bieg dla Reksa, zbierane środki przeznaczone są dla podopiecznych schroniska Reks. :) wariat pokona, i wiem o tym, 545km na swoje 45utodziny :)