W nocy temperatura spadła, błąd strategiczny nie zabrałam ochraniaczy na buty i ciut przemarzły mi palce, ale znalazłam na to patent.

W Stegnie pożegnał nas Zdzisio. My ruszyliśmy w stronę Mikoszewa, Drewnicy a później Tczewa, gdzie byl postoj na Orlenie.

krążyliśmy po okolicy,aby nad ranem we troje dojechac do NDG, gdzie opuścił nas Marcin kierujac sje na Elbląg i ustawki szosowe :) pozdro dla wariatów. Ja i Marek lecielismy dalej na Nowy Staw (Jędruś jeszcze był zamkniety ), Tralewo i Malbork. Tam Malborskie morsy zrobiły akcje charytatywną dla chorej elblążanki :)

droga powrotna wmording, bo nie moze byc tak kolorowo. w Starym Polu pożegnalam Marka, bo musialam jechac do mamy na obiad ;) pozniej powrot do Elbląga DK22 😎 też wmordong ;/
Na ostatnim odciku, na MOR kolo Domu pod Cisem spotkalam rowerowych kolegów KrzysiekBialy, Zenek i Heniu :) pozdro dla panów :) nockę zakończyłam z wynikiem ponad 244km.
P.S. drugi raz w takim składzie - Marek, Marcin i ja mieliśmy bliskie spotkanie z łosiem, a raczej klempom. Pani łosiowa tak nas zaskoczyła, że nikt nie myślał o wyjęciu telefonu, było dość niebezpiecznie, bo zwierzę, było spowite mgłą i dość osaczone, z jednej strony siatka od S7 z drugiej nagle my. Pani łoś była niecałe 4m od nas. Obyło się bez strat w ludziach i Łosiach.
P.S.2 z Tralewa kierowaliśmy się na Malbork, ale nigdy nie byłam w Stogach,więc robiliśmy na stary cmentarz Mennonitów. Polecam :)
