Przed startem :) w nowe tereny, piękne tereny! Dobre te wina, naprawdę polecam :) Odebrałam w końcu nagrodę ;) Ostatni dzień spędzony w kuchni z solenizantką na pogaduchach i pieczeniu ciast, bo w końcu wyszły dwa :D
Popołudniówka z córcią...trochę niemoc ją dzisiaj dopadła, więc wolniej jak grupa, ale na lody do Grupy Wodnej dojechałyśmy w jednym kawałku ;) Aleja dębowa - cudnie tam :)
Wszystko zuzammen i w pośpiechu, plus upał, plus wyjazd, zachód słońca wszystko wynagrodził :) w te upały stwierdzam, że najlepszym rozwiązaniem jest jazda tylko świtem lub bardzo późnym wieczorem.
Po sobotnich hulankach z córką niedziela miała być moja, w poszukiwaniu słoneczników ;) pogoda zamówiona, więc w drogę. Pierwszy przystanek - stare miasto Elbląg, bo pod Piekarczykiem spotykała się Grupa Rowerowa STOP. krótka wycieczka do Pasłęka, tam przerwa na lody (poszukiwałam pistacji, ale była tylko śmietanka z pistacją)...koledzy odbili na Mariankę i dalej Elbląg, a ja miałam pomysł, bo czemu nie - no i pojechałam w kierunku Fromborka :) górki i pagórki, brak drogi, bo remont :D We Fromborku szybki obiad, przy okazji spotkałam kolegę motocyklistę (wszędzie można spotkać znajomych) i dalej w trasę. Ominęłam wielki front burzowy, dostałam boczny wiatr myk i Stare Pole. Na sam koniec Ania stwierdziła, że muszę z nią dokręcić, więc wstałam z fotela,a byłam już w domu :D i dokręciłam z nią do okrągłego - kochane dziecko, wie jak matkę dobić :D hahaha
Tą wycieczką osiągnęłam moje pierwsze 10.000km pierwsze w moim życiu rowerowym....szok. Chyba muszę rowerom zrobić przeglądy :D
PTTK w Gdańsku zaczęło organizować fajne wycieczki rowerowe...a że ja lubię Gdańsk - sporo tam mieszkałam, to i sentyment jest. Ostatnio byłam na takiej, pierwszej nawet, ale całość na kołach. W sobotę pojechałyśmy obie z Anią, czyli do GD autem a reszta na kołach. Ależ to była uczta dla oka i duszy. Świetny przewodnik, który miał ogromną wiedzę! Spotkaliśmy sporo znajomych z Elbląga ;) więc wycieczki te robią się popularne :)