Jak wyruszałam była piąta rano :) piękne jasne niebo, pełno jasnych gwiazd i księżyc, niestety zaraz miało się to zmienić...bo nadszedł ,,Ostry Cień Mgły". Nawet Wisły nie widziałam...zamku w Malborku też nie. Odwiedzinki w nowej siedzibie Cycling Planet w Kowalach dokończenie akcji - Czekolada na Kresy https://www.facebook.com/share/p/sWCY2H25MseGKzow/ wizyta u fryzjera (a co tam ;) ) udało się obejrzeć premierowo wystawę iluminacji świetlnych Garden od Light w Parku Kolibki :) a na koniec ...końcówka kręgli w Elblągu. Ciekawy dzień :D
Tak jakoś wyszło, że trening nocny mi wpadł. Pogoda to jest jednak nieprzewidywalna.....miało wiać, no wiem, ale żeby aż tak? Wyjazd dokładnie 18:45 z placu Jagiellończyka stawił się tylko Zdzisław ;) wlekliśmy się do NDG, bo wiało strasznie, podmuchy mocne, wmording cały czas. W NDG Zdzisiu odbił na Marzęcino, bo nie miał tyle czasu, aby zrobić całą trasę. Kontynuowałam jazdę, więc samemu, pomału, uparcie wlekąc się do przodu. Pierwsza była rafineria: Później cudna Gdańska starówka skąpana w mroku i gęsto zaludniona :D Długą miałam problem przejechać - skąd się biorą ci ludzie hahaha Moją uwagę przykuł mural na Korzennej, więc odwiedziłam Heweliusza ;) Później był Wrzeszcz i Stary Maneż. Na powrocie wiatr był zdecydowanie bardziej przyjazny, lekko osłabł, a od granic Wisły temperatura lekko spadła (poniżej 8-7 stopni) W łóżeczku byłam po 2:30. Udana nocka, chociaż krótka, ale do pracy trzeba było wstać ;)
Miał być event z ogniskiem, który bardzo chciałam....w pociągu dostałam info, że event odwołany, bo deszcz czy wiatr. No cóż, pokręciłam się po Tczewie i siup w drogę do domu. Było ciepło, ale fakt podmuchy boczne czasami odczuwałam za bardzo, deszczyk? raczej mżawka :D
Jeszcze przed przybyciem zawodników 6:20 w Helu...z dziewczynami umówiłam się na 8:30, więc trzeba było znaleźć coś na śniadanko ;)
Na powrocie nie było już tak miło, bo do upału dołączył silny wmording...a do domu trzeba było dojechać ;) także było wolniej, ale do przodu :) wpadłam w drugą nockę i przeżyłam :D
Zbiórka po 1 w nocy i w drogę. Nasza piękna Stegna :) A mówiłam,że będzie czynne ;) więcej dla mnie :) Nowy Staw ma i "ołówek" oraz cudny podcień, w końcu go uwieczniłem ;) Na powrocie straszny wiatr. Jak w grupie było znośnie, tak samotny powrót był po prostu ciężki.